niedziela, 16 listopada 2014

Rozdział siódmy

Przemyślenia o śmierci mnie paraliżowały, wiem, że to jeden na milion. A jeżeli. Wiem, że nie powinienem o tym nawet myśleć, pomogę mojemu synowi...
Bruno spał, gdy ja byłem proszony do doktora, miał mi coś dopowiedzenia .
-Mam dla Pana dobrą wiadomość.
-Co jeszcze prócz tego że mogę uratować mojego syna.
-Już jutro będzie pan mógł odetchnąć z ulgą, ponieważ, już jutro, będzie pobranie i wstrzyknięcie szpiku.
-To wspaniale.
Poszedłem do Candy aby jej powiedzieć tą dobrą wiadomość. W pokoju był tylko Bruno. usłyszałem na korytarzu głos. Wybiegłem, to była Candy z jakimś mężczyzną. Wysoki brunet, już od tyłu wyglądał bardzo znajomo. Jak już Candy mnie zauważyła a on się odwrócił, przypomniałem sobie. To był on. Christian, kiedyś rywalizował ze mną o Candy. Oczywiście ja wygrałem, ale co on teraz tu?
-Michael, co jest?- zapytała Candy, gdy ja patrzyłem na Christiana z szokiem w oczach-Chyba pamiętasz Chrisa, dowiedział się że jestem w mieście i przyszedł się przywitać.
-Cześć Michi, jak tam świat skoków? A tak w ogóle fajne wdzianko.- powiedział z głupim uśmiechem Christian Grey, fakt, ma takie imię jak bohater tej książki i pewnie dlatego dziewczyny na niego leciały. Miałem na sobie piżamę więc nie wiem co w niej było takiego śmiesznego.
-Witam Grey-a, dobrze wiesz, zarabiam nawet niezłe pieniądze, a Ty? Wciąż na garnuszku rodziców?- ale mu dopiekłem, wiem że nie pracuje, tak go nie lubię. :D- Mogę Cię prosić, Candy.
- O.K powinieneś już iść Chris, jak coś zadzwonię.
- Lekarz powiedział że już jutro odbędzie się przeszczep, to wspaniałe, prawda?
-Tak, bardzo.
-Candy? Czy ty i Christian?
-Nie wiem, teraz nie mam na to czasu, ale może, kiedyś.
 -Naprawdę? On? To zemną masz dziecko, to mnie kochasz.
-Nie będę teraz o tym mówić.
-Dobrze, idę odpocząć.

------------------------------------------------------
Mamy 7, mam nadzieję że się spodoba. 
Proszę o komentarze! :D
Pozdrawiam. :* 

niedziela, 9 listopada 2014

Rozdział szósty

Krew płynęła z moich żył wolno. Czułem, że muszę ratować małego, że muszę ratować Bruno, mojego syna. Wciąż w to nie wierzę. Siedziałem w sali nr. 13 z Candy, tylko. Cisza była zbyt męcząca, pusta, myśli krążyły po całej sali.
-Proszę zgiąć rękę.-usłyszałem głos pielęgniarki która już od 30 sekund trzymała wacik na moim zgięciu ręki.
-Kiedy będą wyniki?- zapytała Candy.
-W tym przypadku już za dwie godziny. Przyniosę je do doktora.
-Dziękuje.-powiedziała Candy, gdy pielęgniarka wychodziła. Patrzyła się na mnie, jej wzrok był obojętny, wypełniony pustką, nie było czegoś co kiedyś, miłości.
-Mam pytanie.-powiedziałem-czy jest jeszcze szansa abyśmy znów byli razem?
-Nie wiem. Na razie w głowie nie mam jakiś miłostek.
Miłostek? Czy ona kiedykolwiek traktowała mnie poważnie? Czy byłem jej taką miłostką?
-Rozumiem, ale wiesz, mamy syna, my, a nie ty.
-Wiem tylko Ciebie nie było przy nim jak miał żółtaczkę, nie było jak miał roczek, stawiał pierwsze kroki, nie było...
-A zadam to pytanie dlaczego mnie nie było? Nie dałaś odznak żebym był.
-Bo zawsze liczyła się twoja kariera. Wiem że nie chciałeś takiego życia jak ty miałeś w dzieciństwie.
-Nie mów mi o tym. Gdy dla mnie liczyła się kariera nigdy bym się nie zgodził nawet na przebadanie krwi. Powiedz prawdę, nie chcesz ani nie chciałaś mnie.
Umilkła, do sali wszedł doktor.
-Mam dobrą wiadomość, grupy się zgadzają, może być pan dawcą dla Bruna. Szpik pobierzemy jutro, musi pan już dziś przenieść się do szpitala, i odpoczywać.
-Dobrze, a mam jeszcze pytanie?
-Słucham ?!
-Czy istnieje zagrożenie że moje życie będzie zagrożone?
-Owszem ale to jeden na milion. Proszę się nie martwić.
-Dobrze.-odpowiedziałem.
Jeden na milion, a co jeżeli będę tym jedynym?

-----------------------------------------------
Baaaaaaaaaaardzo przepraszam za tak długą nieobecność. Prawie trzy miechy, WOW!
Już się Usprawiedliwiam, iż dostałam się do szkoły mundurowanej, to tam jest masa nauki itd. Nie miałam nawet czasu na przemyślenie a co dopiero na napisanie. :)
Następny postaram się wcześniej, ale jesteśmy już w połowie naszego opowiadania. Jak wrażenia? Podziel się nimi w komentarzu. :D
Miłego czytania kochani!!! :*
Pozdrawiam. :)