Bruno spał, gdy ja byłem proszony do doktora, miał mi coś dopowiedzenia .
-Mam dla Pana dobrą wiadomość.
-Co jeszcze prócz tego że mogę uratować mojego syna.
-Już jutro będzie pan mógł odetchnąć z ulgą, ponieważ, już jutro, będzie pobranie i wstrzyknięcie szpiku.
-To wspaniale.
Poszedłem do Candy aby jej powiedzieć tą dobrą wiadomość. W pokoju był tylko Bruno. usłyszałem na korytarzu głos. Wybiegłem, to była Candy z jakimś mężczyzną. Wysoki brunet, już od tyłu wyglądał bardzo znajomo. Jak już Candy mnie zauważyła a on się odwrócił, przypomniałem sobie. To był on. Christian, kiedyś rywalizował ze mną o Candy. Oczywiście ja wygrałem, ale co on teraz tu?
-Michael, co jest?- zapytała Candy, gdy ja patrzyłem na Christiana z szokiem w oczach-Chyba pamiętasz Chrisa, dowiedział się że jestem w mieście i przyszedł się przywitać.
-Cześć Michi, jak tam świat skoków? A tak w ogóle fajne wdzianko.- powiedział z głupim uśmiechem Christian Grey, fakt, ma takie imię jak bohater tej książki i pewnie dlatego dziewczyny na niego leciały. Miałem na sobie piżamę więc nie wiem co w niej było takiego śmiesznego.
-Witam Grey-a, dobrze wiesz, zarabiam nawet niezłe pieniądze, a Ty? Wciąż na garnuszku rodziców?- ale mu dopiekłem, wiem że nie pracuje, tak go nie lubię. :D- Mogę Cię prosić, Candy.
- O.K powinieneś już iść Chris, jak coś zadzwonię.
- Lekarz powiedział że już jutro odbędzie się przeszczep, to wspaniałe, prawda?
-Tak, bardzo.
-Candy? Czy ty i Christian?
-Nie wiem, teraz nie mam na to czasu, ale może, kiedyś.
-Naprawdę? On? To zemną masz dziecko, to mnie kochasz.
-Nie będę teraz o tym mówić.
-Dobrze, idę odpocząć.
------------------------------------------------------
Mamy 7, mam nadzieję że się spodoba.
Proszę o komentarze! :D
Pozdrawiam. :*