Moja droga !
Twoja śmierć była dla mnie jak kolejny rozstanie, tylko to rozstanie nie było do końca takie same. Ty już nie wrócisz. Nigdy...
Gdy o tym myślę łzy same napływają mi do oczów. To nie tak miało być, miałem ja umrzeć, Ciebie Bóg miał nie brać. Nie mi ani Brunowi.
Bruno wciąż nie uświadamia sobie tego że Ciebie nie ma.
Twoja mama mówi mu że wyjechałaś w bardzo długą podróż bez powrotu. Płacze że go nie zabrałaś. Po nocach nie śpi, płaczę i tęskni. Wtedy przychodzę, przytulam go do siebie.
Nabieramy do siebie dystansu, przyzwyczaja się do mnie. Chyba mnie pokochał.
Ale wiem że nigdy nie będzie mnie kochał tak jak Ciebie.
Za to ja postaram się kochać go tak jak ty to robiłaś.
Gdy myślę o nas przypomina mi się nasze pierwsze spotkanie. Jak byliśmy mali. Pamiętasz? Gdy byłem na skoczni z dziadkiem a ty ze swoją rodziną byłaś na spacerze.
Wymiana wzroku. Już wtedy wiedziałem że będę Ci mówił Kocham Cię.
Co do swojej matki. Nigdy jej tego nie wybaczę że ona ostatni raz z tobą rozmawiała, i puściła Ciebie w takich nerwach.
Do siebie też mam pretensje, gdybym się obudził dwie minuty wcześniej, żyłabyś teraz przytulałbym się do Ciebie, a nie pisał list który przeczytam na twoim pogrzebie.
Obecni są ludzie którzy byli Ci bliscy, wszyscy płaczą. A ty pewnie się uśmiechasz do nas tam, z góry.
Macham Ci widzisz? Wysyłam całusy tak jak co noc po twoim wyjeździe , nigdy o Tobie nie zapomniałem, wiedziałem że kiedyś los będzie tak łaskawy i napotka nas na naszej drodze, drodze życia.
Ps Poradzimy sobie z Brunem. Kochamy Cię mocno.
PSS Tego nie przeczytam na pogrzebie, to zostawię dla Ciebie.
Po ostatnim pożegnaniu i mojej przemowie wszyscy zaczęli klaskać. Wtedy czułem twoją obecność. Nawet widziałem Cię w tłumie tych ludzi. Uśmiechałaś się do mnie, teraz wiem, będziesz z nami, nie ciałem ale duchem. Już się nie boję o nic, bo mam Bruna, cząstkę ciebie, nosiłaś jego pod swoim sercem, może i ma moje oczy, lecz charakter odziedziczył po Tobie. Jest troskliwy i spokojny, jeden uśmiech i zmieni całe życie na lepsze.
12 lat później
-Cześć Candy. Przyszedłem się pożegnać , jutro Bruno wyjeżdża na studia, będzie ginekologiem,zawsze ty nim chciałaś być . I ja chcę się trochę rozerwać, lecę na Majorkę tam mam kupiony mały domek przy plaży, będzie pięknie.- powiedziałem a jej oczy błyskały w świetle słońca. Uśmiechała się.
-Bądź szczęśliwy mój drogi - odpowiedziała
-Zostań ze mną.-odrzekłem
-Proszę-odpowiedział ze łzami w oczach.
-Tato!- usłyszałem.
-Bruno tu jestem.
-Tato, do kogo ty mówiłeś?
-Do twojej mamy
-Ale nikogo tu nie ma, jej tu nie ma.
-Ależ jest-odpowiedziałem- W naszych sercach pozostanie na zawsze.
-Więc-odpowiedział i zwrócił wzrok w stronę pomnika.- Zostań ze mną.
-Proszę- wtedy ona odpowiedziała, uśmiechnęła się. I odeszła.
-Idziemy?-spytałem. Bruno odmachnął głowo, poszliśmy.
Ostatnia piosenka
~Kiedy
człowiek się zakochuje, jego życie nieodwracalnie się zmienia
i choćby nie wiedzieć jak się próbowało, to uczucie nigdy
nie zniknie.~ Nicholas Sparks
Witam (ostatni raz)
BYłam tu od prawie pół roku. Dużo? Zdążyłam się przyzwyczaić do was. No i do moich bohaterów.
Będę tęsknić. Kocham Was wszystkich! <3
Do zobaczenia :*
http://pangregorandja.blogspot.com/ Zapraszam tu!!!! :***