Ciężkie treningi, pot wylany każdego dnia. Na co to komu?
Trener Pointner był osobą dążącą do celu. Gdy coś nam nie wychodził obwiniał tylko i wyłącznie nas, za mało trenujemy, kazała więcej i więcej. Jeszcze na dodatek dawał nam jakieś tabletki po których bolała mnie głowa. Nikt nie mógł się sprzeciwić, on był ,,bosem''. Tak mu się tylko wydawało.
Czułam się, hmm zmęczona bez życia, poprawka bez ochoty do życia.. Nie. Czułam się pusta, nie mogłam nic zrobić tylko czuwać przy jego łóżku. To nie było fair. Dlaczego to jemu tak sie przytrafiło tylko chciał uratować nasze dziecko, czy to tak wiele?
Jeszcze od kilku dni bardzo źle się czułam, wciąż wymiotowałam bóle głowy, to nie było normalne. Poszłam się zbadać, nie chciałam żeby Bruno swoje drugie życie przeżył bez rodziców.
Czekałam za wynikami, to było okropne, lęk gdy wtedy czekałam za wynikami gdy zaszłam w ciążę.
Czekałam na korytarzu, był taki dziwny, nie lubię szpitali może dlatego że połowę życia Bruna spędziłam śpiąc na krześle obok łózka małego, gdy nie było pokoi matki z dzieckiem..
Pomieszczenie laboratoryjne było obok oddziału dla starszych, schorowanych ludzi którzy nie mogli sami sobie radzić a rodzina nie chciała się nimi zajmować.
Czekając tam patrzyłam ze zdumieniem jak ludzie mogą zostawić starszyznę na łaskę szpitala, oni są jak małe dzieci, też potrzebują miłości.
Pani w zielonej bluzie chodziła i pytała mnie gdzie jest jej sala, kiedy dostanie chleb i mówiła pod nosem ,, Moja mama nie piła, ona nigdy nie piła'', byłam przerażona. Inni zaś podchodzili do mnie i uśmiechając się mówili że mam bardzo ładną bluzkę, w kwiaty.
Najgorszym widokiem była para. Mężczyzna i kobieta. Spacerowali po oddziale, kobieta była tą chorą, on codziennie ją odwiedzał miała krótką pamięć, pamiętała tylko kilka rzeczy z życia, już zaczęła zapominać męża, co to jest za ból dla mężczyzny. Dzięki takiej sytuacji zgadza się przysięga ,,będę cię kochał aż do śmierci'', true. Miłość przynosi go tu codziennie aby zobaczyć, pogadać z tą jedyną.
Zastanawiam się jakbym ja i Michael wyglądali za te czterdzieści lat. Czy byśmy się kochali tak jak oni?
Od tego wątku otrząsnął mnie trzask drzwi.
-A Pani co tu robi?- powiedziała kobieta, która była w laboratorium.
-Ja? Za wynikami czekam.-odpowiedziałam wciąż patrząc na parę staruszków.
-Dziś na pewno ich pani nie otrzyma, maszyna się zepsuła.
-Aaa to w takim razie dziękuje.- odpowiedziałam i odeszłam.
Idąc korytarzem do Bruna, myślałam co zrobić, i wiecie co wymyśliłam? Nic. Boję się każdego podjętego kroku.
-----------
Witam :d
Opowiadanie jest trochę oparte na odwiedzinach mojej babci w domu spokojnej opieki. No cóż, nie wiem co jeszcze napisać.
Pozdrawiam :*
Czyżby Candy była w ciąży? Oby tylko nie była to jakaś choroba. Trzymam za nią kciuki :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń