*Michael
Wyszedłem z restauracji za nią, ale już jej nie było. Postanowiłem pojechać do hotelu, ale gdy jechałem zauważyłem karetkę, straż i policję. Jakiś wypadek. Przypatrzyłem się, to było auto Candy. Zatrzymałem się, i zobaczyłem jak ją wyjmują i na noszach wywożą do szpitala. Jej twarz była cała we krwi.
Byłem już w szpitalu. Czekałem na wiadomość o stanie zdrowia.
-Candy Gregv, czy jest tu jakaś rodzina- mówił mężczyzna który był ubrany w biały kitel.
-Ja, ja jestem od Candy- odpowiedziałem.
-Pani Gregv jej stan jest stabilny, wypadek spowodowało omdlenie, nic jej nie jest.
- Dziękuje za informacje. Mogę do niej iść?
-Tak, ale proszę być spokojnym ona teraz śpi, musi odpoczywać.
W sali była tylko ona, jedno łóżko, jedna szafka, i wszystko białe. Na szafce leżał telefon. Zaczął dzwonić.
-Halo, Candy, gdzie ty jesteś?- to była Kate.
-Cześć, tu Michael, Candy miała wypadek, jest w szpitalu.
-Co? Już jadę, w którym?
-Obok skoczni.
-Zaraz będę.
I tak było, po 15 minutach była już, z synem Candy.
-I jak z nią?
- Stan jest stabilny.
-Dobra gdzie jest lekarz, muszę z nim porozmawiać.
-W pokoju.
-Popilnujesz małego? Pewnie że tak, to w końcu twoja krew.
-JASNE.- przemyślałem to.- co? moja krew?
- No męska.- powiedziała jakby coś ukrywała.
-Cześć mały, jak masz na imię?
-Bruno, a ty?
-Michael, a masz jakieś nazwisko?
-Takie jak mama, mogę iść do niej, ty jesteś dziwny.- nie oczekując na odpowiedź poszedł do sali w której leżała Candy.
To trochę dziwne, mówiła że jej narzeczony zmarł jak mały był mały a tymczasem ma jej nazwisko. Czyżby kłamała? Muszę się coś więcej dowiedzieć, dlaczego? Mam dziwne przeczucie że Bruno to mój syn...
*Candy
Czułam się okropnie. Wszystko mnie bolało, i nie pamiętam nawet wypadku. Nic więcej nie pomyślałam, gdy pojawił się mój synek. A za nim, nie Kate, jak się spodziewałam, to był Michael.
-Jak się czujesz?- zapytał.
-Lepiej, znacznie lepiej. Gdzie Kate?
-U lekarza, panikara przeprowadza wywiad.- I to w nim lubiłam, był żartownisiem.
-Pewnie tak. A mój tygrysek gdzie?-powiedziałam do Bruna.
-Tu, mamo a jakie mam nazwisko?
-A czemu pytasz?
-Michael mnie o to pytał.
-A po co to Ci wiedzieć?- zapytałam Michiego.
-Tylko się zapytałem, zawsze byłem ciekawski.- powiedział zakłopotany.
-To się nie pytaj.
-OK. A co mały lubi? To też jest ciekawość.
-O to możesz pytać, Bruno interesuje się sportem, konkretnie piłką nożną lub skokami, bardzo wam kibicuje.
-Naprawdę, to jest mój fan?
-Akurat nie twój, bardziej kibicuje Niemcom, ale Austriakom też kibicuje w drużynowych zawodach, a indywidualnie to Thomasowi.
-Czuje się niechciany :(
-Haha Michi to taki żart, ty jesteś jego ulubieńcem.
-To się cieszę.
-Jutro wychodzisz.- usłyszałam głos Kate która przyglądała się nam.
-To wspaniale, może pójdziecie na zawody w tą środę?- zapytał Michael.
-No nie wiem...Bruno chcesz?
-Pewnie- ucieszył się Bruno.
-Ale nie mamy biletów.
-To ja już wam załatwię.
--------------------------
Na razie tyle :P Mam taką nadzieje że wam się spodoba :) Musiałam dziś wstawić, zaraz lecę na zawody więc trzymajcie kciuki :* Dziękuje za wszystkie komentarze, to mnie motywuje do dalszego pisania :P
Pozdrawiam :* Miłego czytania :))
Czyli będzie się działo ;)
OdpowiedzUsuńFajny rozdział :) A Bruno nie zna nazwiska...
Pozdrowionka ;*
Cześć, ostatnio zostałam nominowana do Liebster Award, i moim zdaniem było nominować 11 innych blogów. Jesteś jedną z osób nominowaną przeze mnie :) Ale co to jest LBA? "Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za " Dobrze Wykonaną Robotę ". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. (...) należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 blogów ( informujesz ich o tym ) i zadajesz im 11 pytań. (..)" Ja postanowiłam się w to bawić,mam nadzieje że i ty się ucieszysz i weźmiesz udział w tej akcji. Pytania i więcej informacji znajdziesz na http://oni-razem-na-zawsze.blogspot.com/ ;))
OdpowiedzUsuń